Print This Page

Archiwum

2014-01-20

Wywiad z prezesem Prawicy Markiem Jurkiem - cz. 2


W ubiegłym roku Prawica Rzeczypospolitej zadecydowała o szerokiej współpracy wyborczej z Prawem i Sprawiedliwością. Jakie były podstawy dla tej decyzji?

Oczywiste, wynikają z bliskości naszych partii. Przecież konieczność usamodzielnienie prawicy chrześcijańsko-konserwatywnej nie unieważnia poglądów, które nas łączą. Dziś sukces Prawa i Sprawiedliwości jest warunkiem koniecznym zmiany rządu i polityki w Polsce. A to z kolei jest warunkiem koniecznym, choć niewystarczającym, realizacji dobra publicznego. My jesteśmy gwarantem poważnego (a nie „eventowego”, powtórzę) zaangażowania prawicy na rzecz cywilizacji chrześcijańskiej, na forum narodowym i europejskim.

Można powiedzieć, że jest to Pański powrót do bliskiej współpracy z Prawem i Sprawiedliwością po wydarzeniach, które miały miejsce w 2007 roku. Mam tu na myśli niepowodzenie projektu wzmocnienia konstytucyjnych gwarancji ochrony życia i godności człowieka. Słusznego projektu, który nie zyskał niestety wystarczającego wsparcia ze strony PiS.

Do roku 2007 byłem wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, więc to nie był okres naszej współpracy, ale wspólnej działalności w jednej partii. Potem zdecydowaliśmy się na przywrócenie samodzielności ruchowi chrześcijańsko-konserwatywnemu, w przekonaniu, że w obecnych warunkach tylko polityczna samodzielność gwarantuje konsekwentną (a nie sporadyczną) pracę na rzecz zasad cywilizacji życia i praw rodziny. Te dzisiejsze warunki polegają na tym, że partie aspirujące do poparcia dającego władzę unikają zaangażowania chrześcijańskiego, co oczywiście promotorzy destrukcji cywilizacji chrześcijańskiej skwapliwie wykorzystują, zdobywając przewagę w debacie. Jednocześnie stale zaznaczaliśmy, że jesteśmy gotowi do solidarnej, partnerskiej współpracy z Prawem i Sprawiedliwością: z poszanowaniem ich szczególnej pozycji w życiu publicznym, ale również przy poszanowaniu samodzielnej obecności prawicy chrześcijańsko-konserwatywnej.

Przez dłuższy czas Prawo i Sprawiedliwość nie brało pod uwagę współpracy z Prawicą Rzeczypospolitej na tych zasadach. Ale rozmowy, jakie mieliśmy w latach 2011-13 ze środowiskami PJN i Solidarnej Polski, jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że ideowa „ostrożność” w partiach post-PiS-owskich jest jeszcze większa niż w samym Prawie i Sprawiedliwości. Bo niezależnie od oceny historycznych decyzji Jarosława Kaczyńskiego nie można odmówić mu odwagi, również wobec mediów i opinii publicznej. Z tym wiąże się funkcja narodowa: PiS walczy o zmianę władzy w Polsce, partie post-PiS-owskie o obecność w Parlamencie. W porozumieniu z PiS realizujemy solidarność narodową, tamte partie zbudowane są co najwyżej na „solidarności” wyborczej.


Prawo i Sprawiedliwość jest liderem w sondażach opinii publicznej, które pokazują trendy wyborcze. Wydaje się więc, że wszystko idzie po myśli liderów tej formacji. Pytanie tylko, czy PiS po wygranych wyborach będzie miał z kim rządzić?

Wszystko zależy od wyniku wyborów. Jest bardzo prawdopodobne, że drugi rząd Tuska przegra w takich rozmiarach jak rząd Bieleckiego, Suchockiej, Buzka, Belki (a w istocie Millera), co automatycznie zaowocuje nie tylko większością bezwzględną dla listy PiS, ale szansą na stworzenie większości konstytucyjnej. Jeśli więc lista PiS zdobędzie 260-270 mandatów, to możliwość budowania większość ad hoc w poszczególnych kwestiach konstytucyjnych stanie się bardzo realna. Bo taka większość oznaczałaby z jednej strony radykalną dekompozycję (albo nawet rozpad PO) i reorientację PSL. Ale gdyby nawet rządowi udało się obronić i PiS zdobyłby jedynie względną większość, wówczas też będzie praktycznie niemożliwe utworzenie trwałego rządu przeciw prawicy – więc mielibyśmy albo poważne zmiany w parlamencie, albo wcześniejsze wybory. Ale to tylko teoretyczny wariant. Scenariusz większości bezwzględnej uważam za zdecydowanie bardziej prawdopodobny.

W Prawicy Rzeczypospolitej wyraźnie można dostrzec liderów o poglądach i tożsamości zbliżonej do współczesnej endecji. Mam tu na myśli m.in. Mariana Piłkę i Krzysztofa Kawęckiego. Czy nurt narodowy w ramach Prawicy RP również znajdzie dla siebie miejsce i płaszczyznę porozumienia oraz możliwość współpracy z ugrupowaniem Jarosława Kaczyńskiego?

Nie widzę tu żadnego problemu, przy czym zaznaczyć trzeba, że podmiotem i gwarantem naszego porozumienia jest Prawica Rzeczypospolitej. To nie jest współpraca grona osób, z których każda szuka swego miejsca w polityce – ale dwóch partii. Po to zresztą założyliśmy Prawicę Rzeczypospolitej, by chrześcijański konserwatyzm był nie tylko pewną postawą osób rozproszonych w różnych miejscach życia publicznego, ale podmiotem polityki polskiej.

Ale ja pytam o narodowców, czy osoby o poglądach endeckich i narodowych są mile widziane w Prawicy Rzeczypospolitej, a w konsekwencji czy nie będzie to utrudniać współpracy z partią Jarosława Kaczyńskiego, który zdaje się nie ma szczególnego uznania dla tego nurtu na polskiej prawicy.

Narodowa Demokracja przez pół wieku była największym ruchem politycznym w Polsce, więc obecność tej tradycji na prawicy jest czymś oczywistym. Natomiast o nurcie politycznym trudno było mówić już trzydzieści lat temu: Wojciech Wasiutyński, Wiesław Chrzanowski, Jędrzej Giertych czy Jan Dobraczyński mieli zupełnie różne, w istotnych sprawach przeciwstawne, poglądy polityczne. Zresztą swą przyszłość polska prawica powinna budować w oparciu przede wszystkim o szeroko rozumianą tradycję konserwatywną, w której w pełni zawierają się takie zasady jak cywilizacja chrześcijańska, narodowa racja stanu, solidarność społeczna. Oczywiście, są ugrupowania takie jak Ruch Narodowy, które chcą być współczesną Narodową Demokracją. Różnice, jakie nas dzielą, mają charakter po prostu ideowy i polityczny. Mam wrażenie, że ci młodzi działacze reprezentują dziś to, co osiemdziesiąt lat temu prof. Zdzisław Stahl (siostrzeniec Stanisława Głąbińskiego, po wojnie jeden z najbliższych współpracowników gen. Andersa na emigracji) określił jako „rewolucyjny nacjonalizm antypaństwowy”.

Początek roku 2014 będzie zapewne przebiegał pod dyktando zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego i układaniu list wyborczych w tych wyborach. Czy jako lider Prawicy RP zamierza Pan w nich wystartować?


Przede wszystkim wystartują w nich kandydaci Prawicy Rzeczypospolitej, na listach Prawa i Sprawiedliwości. Wystawimy kandydatów we wszystkich okręgach. O swoim kandydowaniu zdecyduję wspólnie z władzami Prawicy. W każdym razie chcemy w tych wyborach pokazać, że stanowimy istotny składnik opozycji, wnoszący w solidarną współpracę całego obozu prawicowego własne, realne poparcie społeczne. To zaś jest niezbędne do efektywnej polityki i dlatego zależy nam na poparciu wszystkich, którzy podzielają nasze zasady i przekonania.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Grzegorz Lepianka


Źródło: Prawy.pl

» Powrót
 
 

 


Poprzednia strona: Terminy spotkań
Następna strona: Galeria